Gdybyśmy mieli wskazać jedną rzecz, dotyczącą tradycji zaręczyn i ślubu, która nie zmienia się od lat, pewnie postawilibyśmy na pierścionek zaręczynowy z diamentem. Nie jest on oczywiście koniecznością, ale chyba każda kobieta, a przynajmniej ich znaczna większość pragnie samemu otrzymać taki podarunek lub zachwyca się, gdy kolejny raz czyta o aktorce bądź piosenkarce, która otrzymała pierścionek z wielkim diamentem od swojego wybranka. To tradycja obecna w naszym życia od setek lat, prawda? No cóż, nie do końca i właśnie o tym traktuje niniejszy tekst. Pierścionek zaręczynowy z diamentem to sprytne marketingowe zagranie, dzięki jakiemu zyski kilku naprawdę bogatych firm wzrosły jeszcze bardziej.

 

Dziś nikt nie widzi niczego dziwnego w pierścionku zaręczynowym z diamentem. To ten kamień wybierany jest najczęściej i prawdę mówiąc, w ogóle nas to nie dziwi. Kwestia reklamy to jedno, ale diamenty są też po prostu szczególnie piękne. Zwłaszcza odkąd jubilerzy proponują je w cudownym szlifie brylantowym. Przyjrzyjmy się, jak doszło do tego, że diament to symbol zaręczyn.

 

Diamenty — początek historii

 

Chociaż trudno w to uwierzyć, to dawno temu diamenty nie były w ogóle popularne wśród klasy średniej. Kojarzyły się raczej z kamieniami szlachetnymi dla bogato urodzonych. Niższe warstwy społeczne podziwiały je, oczywiście, ale doskonale wiedziały, że nie są to kamienie przeznaczone dla nich.

 

Jeszcze wcześniej diamenty nie były uważane za kamienie szczególnie piękne. Dużo większą uwagę zwracano na szafiry, rubiny, czy szmaragdy. Prawdę mówiąc, to nic dziwnego, ponieważ w tamtych czasach diamenty były opracowywane m.in. szlifem rozetowym, a ten nie był dla nich specjalnie korzystny. Wszystko się zmieniło w momencie, gdy wynaleziono szlif brylantowy. Był on oparty na dokładnych wyliczeniach, a więc pomocne w jego opracowaniu okazały się matematyka i optyka. Sam szlif natomiast sprawiał, że światło padające na diament załamywało się w określony sposób, dzięki czemu blask kamienia był wielokrotnie potęgowany. Historia kamienia powoli zaczynała nabierać tempa.

 

W późniejszych latach, gdy odkryto kolejne złoża, znacznie zwiększyła się podaż tych kamieni szlachetnych. Jednak wciąż popyt na nie był niewystarczający. Firmy odpowiedzialne za wydobycie zaczęły zastanawiać się, co zrobić, aby ten trend odmienić. To wkrótce doprowadziło do szeregu działań, które w stosunkowo krótkim czasie zmieniły nie tylko postrzeganie diamentów, ale przede wszystkim znacznie zwiększyły ich popularność.

 

Nikt nie chce diamentów

 

Zanim jednak wspomniane w poprzednim akapicie działania zostały podjęte, trzeba było zrozumieć, dlaczego spada sprzedaż diamentów i to w tak szybkim tempie. Ostatecznie eksperci doszli do wniosku, że wysyp nowych złóż, poza zwiększeniem podaży, spowodował automatycznie obniżkę cen. Co najważniejsze, był to klasyczny przykład sytuacji, gdzie ilość jest ważniejsza niż jakość. Wiele z diamentów dostępnych w tamtych czasach było naprawdę kiepskiej jakości. To też zrażało klientów, którzy po zakupie diamentu (co pomimo niższych cen było nie lada wydatkiem) dopatrywali się w nim jakichś uszczerbków, przebarwień, czy zmatowień.

 

Kolejna kwestia to kamienie kolorowe — rubiny, szafiry, szmaragdy, które w ówczesnym czasie cieszyły się bardzo dużą popularnością. Uważano je za ciekawsze, ponieważ kolory mogły opowiadać historię, mówiącą o tym, dlaczego ktoś wybrał dany kamień. Zupełnie jak w średniowieczu, gdzie np. biskupi wybierali najczęściej szafiry z uwagi na ich niebieski kolor nawiązujący do koloru nieba. Tymczasem diamenty były bezbarwne. Co więcej, nie istniał wówczas zwyczaj wręczania pierścionków zaręczynowych z diamentem.

 

Biznesmeni wchodzą do gry

 

Tempo spadania ceny diamentów przerażało całą branżę. W pewnym momencie, aby je zatrzymać, założono firmę De Beers Consolidated Mines, Ltd., która szybko i sprawnie wykupiła inne firmy, kopalnie i została monopolistą na rynku. To pozwoliło zatrzymać spadek cen i kontrolować je przez cały czas. Zapewne dziś zareagowałyby odpowiednie organy państwowe, których zadaniem jest walka z praktykami monopolistycznymi, jednak wówczas nikt nie zwracał na to uwagi.

 

Korporacja De Beers powoli budowała swoją pozycję i przez wiele lat utrzymywała swój status. Jeszcze pod koniec XX wieku z powodzeniem kontrolowała ponad dziewięćdziesiąt procent światowego wydobycia diamentów. Prawda, że to imponujące wielkości? Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej, ponieważ firma wpadła w kłopoty. Jej udział w rynku spadł do trzydziestu procent, a w rozliczeniu rocznym firma odnotowała straty. Ale wróćmy do sedna, co dalej działo się z diamentami?

 

Reklama dźwignią handlu (diamentami)

 

Po tym, jak udało się przejąć kontrolę nad rynkiem i nad cenami, należało zrobić coś, co wpłynie na zainteresowanie konsumentów diamentami. Właściciele firmy De Beers postanowili zwrócić się po pomoc do specjalistów. Wybór padł na agencję reklamową N.W. Ayer. Był to rok 1938. Specjaliści ds. marketingu długo zastanawiali się, jak sprawić, aby diamenty stały się towarem pożądanym. Ostatecznie wybór padł na sprawną kampanię, podczas której osoby znane, na co dzień pojawiające się na pierwszych stronach gazet nosiły pierścionki z diamentami. Zaczęto również edukować młodzież poprzez cykl wystąpień w szkołach dotyczących kamieni szlachetnych. Z pozoru wszystkich, aby wartość edukacyjna była jasna, jednak w ich trakcie kładziono szczególny nacisk na diamenty. Te działania w krótkim czasie sprawiły, że amerykańskie kobiety — bo właśnie w Stanach Zjednoczonych prowadzono opisywaną kampanię — zapragnęły pierścionków z diamentami również dla siebie. W tym samym czasie intensywnie promowano też ideę pierścionków zaręczynowych ozdobionych diamentami.

 

Diamenty są wieczne

 

Oczywiście, jak w każdej kampanii, także i tutaj potrzebne było hasło, które zepnie wszystkie działania w całość. Agencja reklamowa N.W. Ayer uruchomiła swoich najzdolniejszych copywriterów, którzy specjalizowali się w tworzeniu tego typu sloganów reklamowych. Po wielu próbach udało się znaleźć hasło, które na zawsze odmieniło rynek diamentów. Mowa oczywiście o słynnym — diamenty są wieczne. Musimy przyznać, że był to strzał w dziesiątkę.

 

Również z perspektywy czasu wydaje się, że powyższe hasło było skrojone na miarę i znakomicie przysłużyło się firmie De Beers. Przeszło ono do historii i w branży reklamowej stanowi dowód na to, że kilka odpowiednio zestawionych ze sobą słów może mieć olbrzymią moc. Co więcej, magazyn Advertising Age ocenił, że był to najlepszy slogan reklamowy dwudziestego wieku.

 

Świat oszalał, czyli diamenty są wszędzie

 

Jaki był skutek tych działań? Jeśli chodzi o kwestie biznesowe, to korporacja De Beers stała się absolutnym hegemonem na rynku kamieni szlachetnych. Co więcej, zaledwie w ciągu czterech dekad udało jej się zwiększyć roczny przychód z 23 milionów dolarów do ponad 2 miliardów! Myślimy więc, że śmiało, kampanię reklamową można oceniać pozytywnie.

 

Chcieliśmy natomiast skupić się na tym, co działo się wśród zwykłych ludzi, ponieważ można powiedzieć, że świat oszalał. W Stanach Zjednoczonych każda kobieta chciała mieć biżuterię z diamentami, a konkretnie pierścionek z diamentem. Utarło się, że zaręczyny to moment, gdy w głównej roli powinien wystąpić właśnie diament. Idolki nastolatek nosiły taką biżuterię, podobnie jak dojrzałe aktorki, czy gwiazdy estrady. Doskonale wiemy, jaki wpływ na resztę świata mają Stany Zjednoczone. Nie inaczej było wówczas, toteż wkrótce szaleństwo diamentowe rozlało się na cały świat. Zresztą jest tak do dzisiaj, bo przecież, nawet gdy chwilowo inne kamienie szlachetne zdobywają większą popularność, to ostatecznie wszyscy i tak wracają do diamentów. To zrozumiałe, bo przecież tylko… diamenty są wieczne.

 

Czy Ty również chciałabyś biżuterię z diamentami?

 

Na podstawie wieloletniego doświadczenia i obserwacji rynku możemy wyraźnie stwierdzić, że miłość do diamentów jest mocna również w Polsce. Utarło się, że pierścionek zaręczynowy powinien być wyposażony w diament, choćby niewielki. Jeśli jednak diamentu nie ma, dobrze zdecydować się na cyrkonię, która go doskonale imituje. Mamy też pytanie do naszych czytelniczek — czy również chciałybyście biżuterię z diamentami? Czy pierścionek zaręczynowy ma moc tylko, gdy ozdabia go diament?

 

Wszystkie Panie, ale też Panów szukających pierścionków zaręczynowych, zapraszamy do naszych salonów stacjonarnych oraz do sklepu internetowego. Znajdziecie tam najwyższej klasy biżuterię, którą pokochają wszystkie osoby ceniące dobre wzornictwo. Zadbaliśmy o to, aby liczba dostępnych wzorów gwarantowała to, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli natomiast miałbyś jakiekolwiek pytania bądź problemy z podjęciem decyzji, zawsze możesz skontaktować się z nami, a pomożemy Ci w wyborze. Diamenty są przepiękne i warto poświęcić chwilę na wybór pierścionka, który zrobi wrażenie na Twojej drugiej połówce. Jesteśmy pewni, że będzie ona niezwykle szczęśliwa, gdy zobaczy, jak chcesz podkreślić rangę oświadczyn.

 

Marketing i diamenty — podsumowanie wspólnej historii

 

Jak widać, historia diamentów, ich upadku i wzlotu jest historią niezwykle ciekawą. Pokazuje też, że przy odpowiedniej determinacji można osiągnąć bardzo wiele. Działania biznesowe połączone z odpowiednią promocją, to klucz do zwiększenia sprzedaży. Jesteśmy ciekawi, co gdyby  firmie De Beers nie udało się wypromować diamentów. Czy pierścionki zaręczynowe byłyby ozdabiane rubinami, a może szmaragdami? Czy może tego rodzaju pierścionki w ogóle zniknęłyby ze ślubnej tradycji? Tego nie wiemy, natomiast cieszymy się, że obecny stan rzeczy pozwala tworzyć piękną biżuterię wysadzaną diamentami. Nie ukrywamy, że wzrost popularności diamentów bezpośrednio przełożył się na wzrost popularności biżuterii i rozwój całej branży jubilerskiej. Choć dziś firma De Beers wyraźnie straciła na znaczeniu i ponownie ma spore kłopoty, to na pewno nie można zapomnieć o jej wkładzie w rozwój branży jubilerskiej. Każdy miłośnik biżuterii — pięknych wzorów, wykonania na najwyższym poziomie i cudownych kamieni szlachetnych, powinien o tym pamiętać.